Pierwsza podróż "na gwiazdy".
Poszukiwania odpowiedniego miejsca
Kiedy kupiłem sobie w miarę jasny obiektyw Canon 22 mm f/2.0, poczułem potrzebę wykorzystania go do astrofotografii. Wiedziałem, że nie jest to profesjonalny sprzęt, ale miałem nadzieję, że uda się nim zrobić coś ciekawego. Do pierwszych prób potrzebne było przede wszystkim jedno — naprawdę ciemne miejsce.
Zajrzałem więc na mapę zanieczyszczenia światłem: https://www.lightpollutionmap.info. Sprawdziłem najbliższe okolice mojej lokalizacji w województwie pomorskim i zwróciłem uwagę na miejscowość Czołpino.
Położenie nad samym morzem, niewielka liczba zabudowań i bliskość dzikich terenów wyglądały bardzo obiecująco. Nie zastanawiałem się długo — sprawdziłem prognozę pogody, ustaliłem termin wyprawy z bratem i kolegą i zaczęliśmy przygotowania.
Podróż samochodem nie była długa, chociaż nocna jazda przez tereny depresyjne, przy gęstej mgle ograniczającej widoczność, potrafiła przyprawić o dreszcze. Na miejsce dotarliśmy i zostawiliśmy samochód na parkingu około kilometra od brzegu. Nie zdecydowaliśmy się jechać dalej, ponieważ teren znajduje się w obrębie parku narodowego. Podejrzewaliśmy, że w lesie mogą znajdować się kamery, a nie chcieliśmy ryzykować mandatu ani niepotrzebnie zakłócać spokoju tego miejsca.
Sam spacer przez las około godziny 22 we wrześniu był sam w sobie ciekawym doświadczeniem. Wokół panowała całkowita ciemność, a świadomość, że w tych lasach żyje sporo zwierzyny, dodawała całej wyprawie trochę emocji.
Jeszcze zanim dotarliśmy nad brzeg, mogliśmy obserwować wspaniały widok nieba pełnego gwiazd. Był to pierwszy raz, kiedy naprawdę zobaczyłem ogrom Drogi Mlecznej gołym okiem. Wtedy już wiedziałem, że trafiliśmy w dobre miejsce.
Najlepsze zdjęcia
Gdy doszliśmy na plażę zaczęła się sesja fotograficzna nieba.
Zrobiłem kilkanaście zdjęć, a niżej przedstawie tylko najlepsze moim zdaniem.
15", f/2.0, 22.0mm, ISO 1600
Tutaj ładne ujęcie z plejadami:
15", f/2.0, 22.0mm, ISO 1600
Tutaj zabawa z dłuższym naświetleniem, widać krótkie “ścieżki”:
240”, f/2.0, 22.0mm, ISO 100
Podsumowanie wyprawy
To był mój pierwszy raz, kiedy naprawdę spróbowałem złapać Drogę Mleczną na zdjęciu — i było naprawdę fajnie. Sprzęt daleki od profesjonalnego (Canon 22mm f/2.0 na crop-owym M100, czyli mniej światła niż na fullframie), ale efekt i tak zrobił na mnie wrażenie. Zdjęcia wyszły całkiem przyzwoicie jak na taki setup — Droga Mleczna wyszła wyraźnie, Plejady też się ładnie złapały, a przy dłuższej ekspozycji (240”) udało się nawet uchwycić delikatne “ścieżki” gwiazd.
Czołpino okazało się strzałem w dziesiątkę — ciemne niebo, bliskość morza, zero światła miejskiego. Widok Drogi Mlecznej gołym okiem, zanim jeszcze rozstawiliśmy sprzęt, był warty tej wyprawy.
To zdecydowanie nie koniec przygody z astrofotografią. Już myślę o obiektywie f/1.4 — więcej światła powinno realnie podbić jakość zdjęć, zwłaszcza przy cropie. A do tego czasu — buszowanie po mapie zanieczyszczenia światłem w poszukiwaniu kolejnych ciemnych zakątków Polski. Będzie z czego robić kolejne wpisy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy — bądź pierwszy.
Zaloguj się, żeby napisać komentarz